- Idź do siebie pomyślę gdzie znaleźć Minotaura.- Powiedziałem. Odprowadziłem ją do jej jaskini i wróciłem do swojej. Zamknąłem ją kratą i poszedłem do korytarza który zacząłem tworzyć podczas ostatniej pełni. Wtedy zmieniłem się i zacząłem wyładowywać na ścianie swój gniew. Nagle usłyszałem coś. Pobiegłem przez korytarze i wbiegłem na wierzę.
Była na samym szczycie góry w której mieszkałem i roztaczał się z niej widok na cały obóz. Przy bramie zobaczyłem Minotaura, Grovera i jakiegoś chłopaka walczącego z bestią. Przemieniłem się i pobiegłem w ich kierunku.Szybko znalazłem się w lesie obok nich. Wskoczyłem na zwierza i zacząłem go gryźć.Kiedy przegryzłem mu szyję zebrałem do glinianego dzbanka jego krew. Grover próbował powstrzymać tamtego chłopaka ale on wbił mi od tyłu miecz w brzuch. Jako iż byłem przemieniony zawyłem cicho. Tamten chłopak wyciągnął sztylet i zaczął mnie nim dźgać po plecach. Odwróciłem się i wtedy po klatce piersiowej i brzuchu.
- Percy nie rób tego.- Krzyczał Grover. W końcu ten Percy przeciął mi skórę na twarzy. Złapałem go za szyję i rzuciłem do jeziora tak jak Luka. Ledwie idąc wróciłem do jaskini gdzie, gdy tylko odłożyłem dzbanek i napisałem na kartce: "Nina wypij krew z dzbanka. To Cię wyleczy", upadłem na ziemię i straciłem przytomność.
Nina?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz